sobota, 23 czerwca 2012

Wyjazd i przemyślenia.

Torba spakowana.
Na szczęście wypiłam tylko kilka łyków wina, więc mogę prowadzić.
Włożyłam skarpetki, conversy, bluzę, a na wierzch kurtkę. Wzięłam klucze do samochodu. Tym razem do BMW x5. Zamknęłam dom na klucz, zjechałam do garażu, otworzyłam bagażnik i wrzuciłam do niego torbę, a obok torbę z laptopem.
Wyjechałam z garażu i skręciłam na jedną z dróg wyjazdowych z Londynu.
Droga do Winchester zajęła mi około 2 godzin.
Dawno tu byłam. Tęskniłam za tym miejscem.
No cóż Nana będzie trochę zła, że przyjechałam o 2 nad ranem. Nie lubi jak się ją późno w nocy budzi.
Wjechałam do garażu. Wyjęłam torby i poszłam do drzwi. Na szczęście miałam klucze. Przekręciłam klucz w zamku i po cichu weszłam do środka.
- Kto śmie się włamywać do domu państwa Glassów?!
Aż poskoczyłam z wrażenia.
- George, ale mnie przestraszyłeś. Myślałam, że wszyscy śpicie.
- Panienka Katherine? Czemu panienka się tak skrada jak jakiś włamywacz?
- Ja się nie skradam. Po prostu nie chciałam nikogo budzić. Weź zaświeć światło. Nic nie widzę.
Raptem zapaliło się światło. Na moment mnie oślepiło. Potem zobaczyłam dobrze znany mi hol, a także poczciwego staruszka, który przyjaźnie się uśmiechał.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się do niego.
Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie.
- Czy coś się stało, że panienka przyjechała o tak późnej porze?
- George, ile razy mam ci powtarzać, żebyś nie nazywał mnie panienką. Dobrze wiesz jak tego nie lubię. Skoro Nana mówi do mnie po imieniu, to ty też możesz.
- Przepraszam, ale to już przyzwyczajenie.
- Rozumiem. Idź kładź się spać. Widzę, że jesteś zmęczony. Ja sobie dam radę. Trafię do pokoju.
Podeszłam do niego, przytuliłam go i pocałowałam w policzek.
- Dobranoc.
- Dobrej nocy. - odpowiedział.
Zabrałam torby i poszłam do swojego pokoju.
Otworzyłam drzwi i włączyłam światło.
Mimowolnie się uśmiechnęłam. Nic się tu nie zmieniło. Torba z ciuchami wylądowała na fotelu, a laptop na biurku. Wyjęłam piżamę, przebrałam się i położyłam się do łóżka.
Tak, zdecydowanie tego mi było trzeba.
Stosunkowo szybko zasnęłam.

~*~
"Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
but when you smile at the ground it ain't hard to tell
You don't kno-o-ow
 You don't know you're beautiful!..."

Jęknęłam, wzięłam telefon z półki i odebrałam.
- Kto śmie budzić mnie o tak barbarzyńskiej porze?
- Katherine, jest 11:16.
- Oooch, naprawdę? I musiałeś do mnie dzwonić, żeby mi to powiedzieć? Jak miło.
- Co powiedziałaś? Nic nie zrozumiałem. Mogłabyś powtórzyć?
Niestety jeszcze dobrze nie wstałam, więc język mi się plątał. Przez co mieszałam polski z angielskim.
Jakie to dla mnie typowe.
- Hmm.. A tak w ogóle kto mówi. - ziewnęłam.- He...?
- Hazza.
- Ooo, cześć Pussy. Stęskniłeś się za mną?
- Bardzo. Co robisz?
- Hmm... Leżę w łóżku?
- Mogę do ciebie wpaść?
- Bardzo chętnie, ale nie ma mnie w domu.
- To jak...
- Pojechałam wczoraj w nocy do Pemberley, żeby odpocząć. Prasa mnie trochę denerwuje, a Twitter tym bardziej, a to jest akurat idealne miejsce. Chciałbyś mnie odwiedzić? To tylko 2 godziny jazdy.
- Wiesz bardzo chętnie, ale wieczorem mam koncert w Londynie i od południa będą próby.
- Rozumiem. To do zobaczenia jutro wieczorem.
- Tak, do zobaczenia. - i rozłączył się.
Powoli wstałam z łóżka, przeciągnęłam się i wyjrzałam przez okno.
Zobaczyłam jak stajenny zajmuje się Persefoną. 
Szybko wyjęłam ciuchy z torby i ubrałam spodnie, t-shirt, bluzę, kurtkę, kozaki i szary komplet [LINK].
Zeszłam na dół i poszłam do stajni.
- Hej, Rob. Jak się masz?
- Całkiem dobrze, a ty?
- Też. Gdzie znajdę Zeusa?
- Piąty boks po lewej.
- Dzięki.
Weszłam do stajni. Otoczyły mnie znajome widoki i wspomnienia.
Jak tata uczył mnie jeździć konno, jak ścigałam się z Alanem i Gabrielem, jak czekałam na narodziny Hadesa, jak wybierałam się na przejażdżki z dziadkiem, a przede wszystkim rozmowy. Głównie zabawne, ale i pouczające, przygotowujące mnie do samodzielnego życia.
Westchnęłam.
Tam gdzie wskazał mi Rob, był Zeus. Pogłaskałam go delikatnie go łbie.
- Witaj Zeusie. Dawno się nie widzieliśmy co?
Koń parsknął mi w twarz. Zaśmiałam się.
- Tak, wiem. Jesteś na mnie zły. No ale przecież przyjechałam, hmm...? Pojeździmy trochę?
Przygotowałam Zeusa do jazdy, wsiadłam na niego i wyjechałam ze stajni.
- Rob, nie będzie nas może z godzinkę lub dwie.
- Spoko.
Pogalopowałam w stronę łąki.
Trzeba się w końcu porządnie zastanowić nad swoim życiem.
Nie mogę go dłużej zwodzić. Robi się między nami wielki szum medialny, ale oprócz spotykania się i licznych pocałunków, nic się nie dzieje.
Co ja do niego czuję?
Nie wiem, podoba mi się, nawet bardzo.
Jest seksowny, miły, zabawny, wrażliwy, czuję się przy nim bezpiecznie, ale boję się zaangażować, bo już nie raz się sparzyłam.
Irytują mnie dziennikarze, którzy są nachalni i fanki, które nie potrafią zaakceptować wyborów chłopców.
Może Liam ma rację, twierdząc, że chcą zwrócić na siebie uwagę.
Nie powinna to być tak trudna decyzja, skoro go kocham.
Aż z wrażenia zatrzymałam konia.
Serio to pomyślałam?

Dziadku ratuj. Wpadłam jak śliwka w kompot. Zakochałam się po uszy.

Oryginalna jestem. Musiałam przejechać 66 mil, żeby uświadomić sobie, że kocham Harry'ego Stylesa.
Brawo ja.
Szybko pojechałam do domu. Zaprowadziłam Zeusa do boksu, oporządziłam go i wyszłam ze stajni.
W domu rozebrałam się i poszłam do pokoju śniadaniowego, gdzie zjadłam śniadanie.
Potem poszłam do kuchni porozmawiać z Naną.
- Cześć Nana.
- Cześć Katherine. Co ty jesz w tym Londynie. Sama skóra i kości.
- Nie przesadzaj, aż tak źle nie wyglądam.
- Jesteś pewna? Bo ja nie. Na ile przyjechałaś?
- Yyy...
- Tak? Znowu nie zostaniesz na dłużej?
- No bo... Miałam być do jutra, żeby sobie przemyśleć to i owo, ale już to zrobiłam.
- To kiedy jedziesz?
- Popołudniu. - aż się skrzywiłam widząc minę Nany.- Naprawdę przepraszam, ale jest pewna sprawa, która nie cierpi zwłoki.
- Jak kocha to poczeka.
- Nie wiem, czy kocha, ale ja nie poczekam.
- To chociaż daj mi tyle czasu, żebym mogła ci coś ugotować na zapas.
- No dobra. Tu mnie masz. Lubię jak gotujesz.
Całe południe spędziłam na rozmowie z Naną, która gotowała przeróżne rzeczy. Kazała mi abym jej opowiedziała o Harrym i reszcie.
Stwierdziła, że musi go poznać.
O 17 zapakowałam wszystko do samochodu, a było tego trochę (roczny zapas jedzenia).
Uściskałam wszystkich i pojechałam do Londynu.
Po drodze zadzwoniłam do Louisa.
- Halo?
- Hej Lou. Jest gdzieś w pobliżu Harry?
- Tak.
- To idź gdzieś, gdzie będziesz sam.
- Ok, co ty taka tajemnicza?
- Bo chcę mu zrobić niespodziankę.
- Mówił, że cię nie ma w mieście i że będziesz dopiero w niedzielę wieczorem.
- Bo nie ma, ale wracam. Teraz. Mogę mieć do ciebie prośbę?
- Jaką?
- Załatwiłbyś mi bilet na wasz koncert?
- No pewnie. A co będę z tego miał?
- Moją wdzięczność?
- To mało.
- Nie no jedzeniem cię nie przekupie, bo ty to nie Niall, ale może miałbyś ochotę na pyszne domowe jedzenie, jeszcze ciepłe, zrobione przez Nanę. Moją kucharkę z Pemberley. Naprawdę pyszne.
- Czy ja wiem? Hmm... No dobra przekupiłaś mnie.
- Dzięki. Jesteś kochany.
- Tylko?
- I wielbiony.
- Teraz rozumiem.
- Hahaha, a teraz koniec z próżnością. Gdzie dostanę bilet. Tylko chciałabym wejść tak niepostrzeżenie.
- Ok, wejdziesz tylnym wejściem. Eleanor będzie więc ona ci otworzy, bo jak ja zniknę na chwilę to będzie to trochę podejrzane. Pamiętaj Klub Nickols o 20:10.
- Dobra, pamiętam. Jeszcze raz dzięki.
- Sms'em wyślę ci numer Eleanor.
- Ok, pa.
- Cześć, Ka... Kaleb.
- Harry?
- Ehe.
- Hahaha, pa Loui.
Oryginalny człowiek. Dostałam sms'a.

"Mało brakowało.
Harry zastanawia się co to za Kaleb do mnie dzwonił. 
To numer Eleanor: 795 454 645.
Powodzenia.
Harry tęskni za tobą.
Trochę smutny jest."

Odpisałam:

"Dziękuję za szczegóły, ja też za nim tęsknię."

Szybko dojechałam do domu, część rzeczy wypakowałam, ale trochę jedzenia zostawiłam. Stwierdziłam, że za nic w świecie nie zjem tyle, a chłopcy spokojnie.
W pokoju przebrałam się w to <klik>.
Zapowiada się dobra zabawa. 

TT: I can't wait. This evening must be amazing. :D:D:D

Tak właśnie musi być.

15 komentarzy:

  1. Ciekawie ! ^^
    Czekam na następny ! ;p ;];]

    OdpowiedzUsuń
  2. szybko! Następny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny :3 jestem głodna następnych ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będę musiała cię nakarmić. :P:P:P

      Usuń
  4. czy Kathe powie harremu? Oficjalnie? Nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...
      Czy ja wiem?
      ...
      Dowiesz się jak dodam nowy rozdział. :>

      Usuń
  5. Świetnie ! Zapraszam www.photoblog.pl/loveonedirectionpl
    Ps: czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  6. kooooocham <3 pisz dalej : ****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę.
      Będę pisać dalej.
      :*:*:*

      Usuń
  7. Czekam na następny! ;]

    OdpowiedzUsuń