piątek, 8 czerwca 2012

Randka.

"Wiecie czego nie lubię w porankach? Samego rytuału wstawania. Budzik irytująco brzęczy, słońce razi cię w oczy, a ty czujesz jakbyś dopiero co się położyła spać. Wczoraj spędziłam bardzo miły wieczór z tym panem na zdjęciu. To jedna z wczorajszych fotek. Całkiem spoko.
Co do ostatniego wpisu. Tak czuję się bardziej Angielką, ale jestem dumna z tego, że w połowie jestem Polką.
Koniec tematu.
Co do tego wszystkiego dookoła. Bez komentarza.
Przyszedł czas na zmiany. Obiecałam dziadkowi, że nie będę nosić po nim żałoby, ale nie potrafiłam dotrzymać tej obietnicy. Już pora abym ją dotrzymała.
Zapowiada się cudowny dzień. Dobra mykam, bo trzeba Mikiego nakarmić.
Buziaki. :*"
Przetłumaczyć i dodać na drugiego bloga. Gotowe.

TT: I eat breakfast with Miki.

No cóż mam powiedzieć. Wrzawa jaka wczoraj powstała na twitterze trochę przycichła po moim kontrataku.
Chociaż tyle dobrze.
- Miki przestań szczekać. Już ci daję jeść.
Nasypałam mu karmę do miseczki, a sama zabrałam się za jedzenie płatków.
Charakterystyczny dźwięk skype'a przeszkodził mi w spokojnym konsumowaniu.
- Darcy ja tu jem.
- Nie narzekaj. Kocie, co się dzieje w necie? Wszędzie trąbią o tobie i Stylesie.
- Robią... z igły widły... ale mnie... to nie obchodzi.
- Z pełną buzią się nie gada, Kath.
- O czwartej nad ranem się nie dzwoni do ludzi.
- Ludu, Katie telefon spadł i sam wybrał twój numer.
- Interesujące. Dzień Dobry pani Spencer. Jak się pani miewa?
- Świetnie, ale naprawdę powinnaś przyjechać do nas. Tu byś lepiej wypoczęła niż w mieście.
- Niestety jestem mieszczuchem i tu mi jest dobrze, przyjadę innym razem. Dar, kiedy wracasz?
- Hmm, niee wieeem. - jej mina mówiła sama za siebie. - Może juuu... ż za tydzień albo... nie wiem.
- Ach, tak. Rozumiem. Spoko.
- A teraz na serio. Chcę wrócić jutro, ale wiesz jaka jest moja mama. Jak tu przyjadę to prędko mnie nie puści.
- Faktycznie, masz problem.
- Dzwoniłaś do domu?
- Noo, rozmawiałam z papą. Wychodzi na to, że zostają w Polsce na stałe. Dar, pogadałabym sobie z tobą jeszcze ale muszę wyjść na spacer z Mikim.
- Wzięłaś psa Michaela pod opiekę? Nie no ty już całkiem samotna się czujesz.
- Może, ale też nie mam czasu, bo dziś idę do kina z Harrym.
- Uuu, trzymam kciuki.
- Paa.
- Pa.

TT: In park with Miki.

Ubrałam płaszcz i wyszłam z domu razem z Mikim.
Chodząc po parku zastanawiałam się w co się ubrać do kina.
Poczułam wibracje w kieszeni.

"Kino nadal aktualne?"

"Oczywiście, a dlaczego by nie?
No chyba, że ty się rozmyśliłeś. ;>"

"Nieee, ja się nie rozmyśliłem. 
Jak wieczór z Nathanem?"

"Spoko.
Stwierdził, że z ciebie porządny facet, więc mogę się z tobą spotykać.
Jakbym potrzebowała jego pozwolenia.
A tobie jak minął wieczór?"

"Spokojnie, chłopaki postanowili zrobić rozgrywki pokera,więc był niezły ubaw.
Straciłem 20 funtów na korzyść Louisa, ale wygrałem 50 funtów na nie korzyść Nialla.
Stwierdził, że przegrał 4 pizze."

"Biedactwo.
Przynajmniej odrobiłeś straty.
No cóż ja w pokera nie gram, no wyjątkowo z moimi braćmi.
Ale to tylko dla zabawy."

"I wygrywałaś?"

"Kiedy byłam w NY w lutym, Alan przegrał swoją swoją wypłatę.
Nie był zbyt szczęśliwy."

"To nieźle grasz. :D"

"Można tak powiedzieć.
Będę kończyć, muszę wrócić z Mikim do domu.
Do zobaczenia. ;>"

"Paa. :*"

"Bym zapomniała, to mój adres.
Knightsbridge.
23 Elvaston Place
Przy Queen's Gate
Kamienica 36 A
Windą na samą górę."

Szybko wróciliśmy do domu. Usiadłam na kanapie i oglądałam sobie Misfits. Fajny serial.
Tak się zasiedziałam, że nawet nie zauważyłam, że jest już 18:30.
O masz, za pół godziny ma tu być Harry.
Zaczęłam robić szybkie przygotowania.
O równo 19 byłam gotowa. 

TT: Cinema. :D

Usłyszałam pukanie do drzwi.
Ubrana w <klik> poszłam mu otworzyć.
- Cześć. Idziemy?
- No.
Po półgodzinie jazdy byliśmy pod kinem.
- To na jaki film idziemy? - spytałam.
- Nie wiem, może jakiś horror?
- Chętnie.
Kupiliśmy bilety na jakiś horror, pop corn i colę. Zajęliśmy nasze miejsca i czekaliśmy na rozpoczęcie seansu. Dużo rozmawialiśmy. Potem zaczął się film. Taki sobie. Oglądałam lepsze.
Oparłam głowę na jego ramieniu, a on wziął mnie za rękę.
Szczerze? Połowy filmu nie pamiętam, przy nim trochę trudno się skupić.
Po filmie poszliśmy do Milk Shake City.
Złożyliśmy zamówienie i usiedliśmy przy stoliku.
- Co chciałabyś robić w przyszłości?
- Jeszcze nie wiem. Ciągle szukam własnego ja. Studiuję historię sztuki i zarządzanie w Oxfordzie.
- Interesujące, a dlaczego dwa kierunki?
- Sztuka dla przyjemności, zarządzanie z obowiązku.
- Nie rozumiem.
- Harrods jest moją własnością. Zainwestowałam w niego. Chociaż zastanawiam się nad rezygnacją z historii sztuki, a wziąć się za same nauki biznesowe.
- Dlaczego?
- Po dwóch trymestrach stwierdziłam, że aż tak nie interesuję się sztuką, chociaż muzyka to co innego. 
- Hmm, chciałabyś poznać chłopaków?
- Chętnie. - ziewnęłam. - Ale to już nie dziś. Darcy spadł telefon i przez przypadek zadzwonił do mnie. Może by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie pies, który bez przerwy się wiercił.
- Hahaha. To jak jesteśmy umówieni?
- Oczywiście.
Po wypiciu shake'ów Harry odwiózł mnie do domu.
- Dzięki za mile spędzony wieczór. 
- Ja też dziękuję.
Wtedy mnie pocałował w usta, aż zaparło mi dech w piersiach.
- Hmm, z reguły nie całuję się na pierwszej randce. - powiedziałam.- Ale dla ciebie można zrobić wyjątek.
Tym razem ja go pocałowałam. Całowaliśmy się jeszcze kilka minut.
- Dobra, ja już idę do domu, bo nie wiadomo jak to się może skończyć. - stwierdziłam lekko dysząc.
- Do zobaczenia.
- Tak, do zobaczenia.
Weszłam do domu, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie.
Och, co to był za wieczór. 
Szybko zdjęłam kurtkę, czapkę, chustkę i pozbyłam się butów.
Poszłam do sypialni rozebrałam się całkiem i wzięłam szybki prysznic.
Przebrałam się w piżamę, zeszłam jeszcze na dół, żeby dać jeść Mikiemu.
Jak dobrze, że już jutro Michael wraca.
Wróciłam do łóżka.
Zajrzałam na twittera.
Wpis Harry'ego TT: Thank you, for nice spent time. See you soon, Katherine. ;>
Odpisałam TT: Hahaha.xd Yes, see you soon, Harry. :D
Z uśmiechem na twarzy zasnęłam.

5 komentarzy:

  1. Ciekawie !
    Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  2. Taa,minęło ponad 3 lata,ale mam pytanie...Skąd nazwa na Milk Shake City?Myślałam,że to wymyślone ale już na którymś z kolei blogu taką spotykam więc zaciekawiło mnie czy taki bar serio istnieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w Londynie naprawdę jest taki bar. :)

      Usuń